Reduta Ordona okradziona i uratowana zarazem - Mazowieckie Stowarzyszenie Historyczne Exploratorzy.pl

Reduta Ordona okradziona i uratowana zarazem

Prace archeologiczne na Reducie Ordona, wykonywane przez Państwowe Muzeum Archeologiczne w Warszawie przy pomocy członków Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl”, dobiegają końca. W przyszłym tygodniu zacznie się zasypywanie wykopów. Do końca miesiąca wykopaliska zostaną prawdopodobnie zamknięte. Po nich nie ma już wątpliwości, że reduta znajduje się na warszawskiej Ochocie a nie na Woli, jak dotąd sądzono. W ostatnich dniach, przy lokalizacji kolejnych wilczych dołów, wciąż odkrywane są szczątki żołnierzy. Przy nich, a także w innych miejscach, zwłaszcza w zlokalizowanej prochowni, archeolodzy i poszukiwacze znajdują ciągle nowe zabytki, których obecnie jest już kilkaset. Dokonano wstępnej rekonstrukcji Reduty Ordona, bowiem zdobyte informacje o wale, fosie czy wilczych dołach pozwolą na doprecyzowanie kształtu i wielkości warszawskiej fortecy z okresu Powstania Listopadowego. Zlokalizowano obecnie około 40 szczątków ludzkich, chociaż dokładna liczba nie zostanie podana w dniu formalnego zakończenia badań ze względu na stan i niekompletność szkieletów. Te upublicznione zostaną po pogłębionej analizie antropologicznej przeprowadzonej w pracowni antropologicznej PMA. W trakcie badań nie zabrakło też skarbów: złotych monet, galanterii mundurowej, broni czy przedmiotów codziennego użytku. Koniec prac na Reducie Ordona to także czas na postawienie trudnych pytań.

Jak to możliwe, że przeprowadzane wcześniej nadzory archeologiczne przy poszerzaniu Alei Jerozolimskich czy budowie meczetu stojącego w pobliżu reduty nie wykazały żadnych szczątków ludzkich czy zabytków, które już lata temu mogły potwierdzić obecność twierdzy i wstrzymać dalsze prace budowlane? Jak mogło dojść do okradzenia reduty i zdewastowania jej przez poszukiwaczy pamiątek historycznych zanim rozpoczęły się tam badania archeologiczne? Jaka przyszłość czeka Redutę Ordona? Czy stanie tam apartamentowiec wybudowany przez firmę Tremon? Czy teren zostanie wpisany do rejestru cmentarzy wojennych? Dlaczego Stołeczny Konserwator Zabytków od trzech miesięcy milczy w tej sprawie? Jednak poza pytaniami warto podkreślić co udało się ocalić. Poniżej informujemy co dokładnie zawdzięczamy codziennej pracy archeologów i poświęceniu pasjonatów, m.in. z Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl”, ale też chociażby ze Stowarzyszenia Wizna 1939. To właśnie pasjonaci historii, poszukiwacze, pracowali codziennie przez wiele miesięcy na Reducie Ordona, a robili to nieodpłatnie.

To także oni dokonywali wielu wstępnych identyfikacji wydobywanych obiektów, ponieważ to ta grupa – jak mało kto w Polsce – specjalizuje się w zakresie wiedzy o galanterii i falerystyce mundurowej XIX i XX wieku. To jeden z powodów, dla których archeologom udało się w dość krótkim czasie i przy ograniczonych środkach finansowych przebadać tak znaczny teren. O zabytki i wnioski badawcze z finalizowanych prac zapytaliśmy samych uczestników badań, zarówno archeologów jak i wspierających ich członków MSHE.

„Zabytki nieruchome”, wały, fosa, prochownia…

– Najcenniejszymi zabytkami odkrytymi na Reducie Ordona według mnie są wilcze doły, prochownia i fosa, czyli elementy składowe reduty, które pozwolą nam na rekonstrukcję terenową i wizualizację całego obiektu – mówi Michał Paczkowski, archeolog. – Niestety fosa została wcześniej zniszczona i w dużej mierze ograbiona – dodaje Paczkowski. – To wyjątkowe znalezisko, ponieważ wydawało się, że prawie sto procent tej fosy zostało zrabowane przez „miłośników historii”. Ale udało się. Fragment ma metr szerokości i jest zachowany w dobrym stanie, tylko kawałek jest uszkodzony – opowiada Witold Migal z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, który kieruje pracami na Reducie Ordona. Próby okradania reduty występowały nie tylko przed rozpoczęciem prac archeologicznych, ale także w ich trakcie. – Podczas badań w latach ubiegłych archeolodzy musieli codziennie zmagać się z porządkowaniem terenu po „nieproszonych gościach” – przypomina sobie Ewelina Więcek, archeolog pracujący obecnie w Muzeum Historycznym Miasta Stołecznego Warszawy, która w zeszłym roku badała Redutę Ordona.

– Obecnie badamy tak na prawdę tylko fragment Reduty Ordona. Świetnie, że udało nam się uchwycić zakręt tej reduty, co pozwala na jej dokładniejsze usytuowanie w terenie i jej orientację, zakładając – jak podaja źródła historyczne – że wejście do reduty znajdowało się od strony Warszawy, czyli od wschodu. Częściowo reduta została zniszczona przez prace budowlane, które przecież prowadzone tu były już przed wojną. Na pewno zniszczona została linia wilczych dołów , które znajdują się około 10-15 metrów od wału reduty. Zresztą pomiędzy nimi a fosą znajdująca się pod wałami była taka strefa śmierci, gdzie najłatwiej było dostać kulkę – uzupełnia Robert Bartoszek, archeolog. – Odkryte wilcze doły, fosa, wały, majdan, prochownia, to wszystko potwierdza wiedzę teoretyczną o budowie redut, jaką pozostawił nam w swojej publikacji „Umocnienie polowe” gen. Ignacy Prądzyński, uczestnik walk z 1831 r. – zauważa Robert Wit Wyrostkiewicz prezes Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl”. – Badania na reducie mogą zmienić nasza wiedzę nie tylko o jej kształcie, ale także wielkości. Być może była to jednak mniejsza fortyfikacja niż dotąd sądzono – puentuje Witold Migal, archeolog z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.

Skarby, mundury i broń

– W ostatnich tygodniach odnaleźliśmy najwięcej zabytków ruchomych. Niestety fosa została wcześniej zniszczona i w dużej mierze ograbiona, ale została tam znaleziona m.in. mosiężna rosyjska wstęga nagrodowa noszona na nakryciu głowy żołnierzy. Odkryliśmy też na reducie cztery złote dukaty niderlandzkie, na terenie prochowni znaleźliśmy oczywiście amunicję, czyli dokładnie to co powinno znajdować się w prochowni. Natomiast najciekawsza sytuacja dotyczy pasa wilczych dołów zlokalizowanego przed fosą. W części dołów odnaleźliśmy szczątki żołnierzy i zabytki takie jak szabla, amunicja, okucia karabinów. Uchwyciliśmy więc dwie fazy: bitwy i czasu po bitwie, kiedy w taki a nie inny sposób dokonano pochówków – mówi Michał Paczkowski, archeolog. – W wilczych dołach odnaleźliśmy bezwładnie rzuconych tam żołnierzy, po dwóch czy czterech do jednego dołu. Przy szczątkach niejednokrotnie odkryliśmy szczątki mundurów z galanterią mundurową, a zwłaszcza guzikami, które pozwalają nam identyfikować żołnierzy w zakresie przydziału do konkretnego oddziału wojskowego. Co ciekawe, liczba polskich guzików wzrasta, a przed nami jeszcze kilka dni prac – dodaje Paczkowski. – Wśród zabytków z reduty znajduje się szabla, elementy broni skałkowej, elementy zamków, okucia broni, bagnet, a zwłaszcza ładownica najprawdopodobniej z mosiężnym emblematem, która poddana jest obecnie konserwacji. Jaki emblemat znajduje się na tym patronaszu, w którym znajdują się być może dalej ładunki, tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć.

Od razu po wydobyciu obiekt w bryle ziemi został przez członków Stowarzyszenia „Exploratorzy.pl” zawieziony jak najszybciej do zabezpieczenia w pracowni konserwatorskiej Państwowego Muzeum Archeologicznego. Nie mieliśmy szans, aby przyjrzeć się temu zabytkowi, ale warto podkreślić, że ten unikatowy przedmiot z Powstania Listopadowego w ekspresowym tempie został przewieziony i zabezpieczony, co może odegrać kluczowa rolę przy jego dalszej konserwacji – informuje archeolog. – Natrafiliśmy także na osobiste, prywatne rzeczy należące do żołnierzy. Posiadamy piękny cybuch od fajki oraz dwie prawosławne ikony noszone wówczas często przez żołnierzy prawosławnych – dodaje po chwili Paczkowski. – Najistotniejszym zabytkiem ruchomym są odnajdywane in situ guziki. Po ich wykonaniu, ornamentyce, sygnaturach, członkowie naszego stowarzyszenia są w stanie określić czy odnaleziony żołnierz atakował czy bronił reduty, do jakiej formacji wojskowej przynależał, czy był zwykłym szeregowym żołnierzem czy oficerem – mówi Robert Wit Wyrostkiewicz z „Exploratorzy.pl”. – Dotychczas zostały odnalezione m.in. guziki rosyjskie z numerami: 11, 17, 18, 22, 39 oraz 9 na tle płonącego granatu, a także polskie: żołnierski z koroną (1 pułku strzelców pieszych), oficerski z orłem oraz guziki polskiej artylerii – informuje Sławomir Zieliński, historyk, członek MSH „Exploratorzy.pl”.

Bezwładnie wrzuceni w wilcze doły

– Do tej pory wilcze doły z okresu fortyfikacji powstańczych były teorią. Teraz stały sie wiedzą zweryfikowaną przez badania, a na dodatek okazało się, że sieć tych pułapek na nacierającego wroga po bitwie stawała sie naturalnymi jamami grobowymi, do których bezwładnie wrzucano poległych żołnierzy łącznie z rozerwanymi fragmentami ciał. Sieć tych równomiernie rozłożonych okrągłych grobowców robi na reducie ogromne wrażenie. W wilczych dołach, jak w wierszu Mickiewicza „Reduta Ordona”, spoczęli razem Polacy i Rosjanie. Odróżniają ich teraz na pierwszy rzut oka głównie guziki – mówi Robert Wit Wyrostkiewicz z „Exploratorzy.pl. – „Tam i ci, co bronili – i ci, co się wdarli; Pierwszy raz pokój szczery i wieczny zawarli” – pisał wieszcz. Może to zabrzmi patetycznie, ale to właśnie odkryliśmy na reducie – zastygłych w dołach śmierci polskich i rosyjskich żołnierzy, rzuconych tam razem – dodaje Wyrostkiewicz. – W jednym z grobów odnaleźliśmy wrzucone fragmenty ludzkich ciał. Widać tu korpus człowieka przez którego środek przechodzi noga. Antropolog określił już, że są to fragmenty ludzkich ciał, które zostały rozerwane prawdopodobnie podczas walk lub podczas wybuchu słynnej prochowni opisanej w wierszu Mickiewicza.

Takich wilczych dołów, w których znajdują się mocno pokiereszowane fragmenty ciał jest wiele. W jednym z nich poniżej warstwy szkieletów właściwych znaleźliśmy fragment wrzuconej tam ręki, urwanej prawdopodobnie w dniu walk – dodaje archeolog Robert Bartoszek. – Większość szczątków znajduje się już w pracowni antropologicznej Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Jak zapewnia kierownik pracowni dr Łukasz Maurycy Stanaszek, prace na obecnym etapie badań szczątków pozwolą na ustalenie płci, wzrostu, wieku, ewentualnie przebytych chorób, jakości odżywiania, a także ustalony być może będzie casus mortalis, czyli przyczyna śmierci odnalezionych osób. Ponadto, jak twierdzi Stanaszek, jeśli uda się zebrać pieniądze, to będzie można przeprowadzić badania DNA, które mogłyby pozwolić na identyfikację przynajmniej części osób, których szczątki znaleziono.

Okradziony grób?

– Na Reducie Ordona odnaleźliśmy także skupisko kości wrzuconych luzem. Żadna z nich nie zachowywała naturalnego układu anatomicznego. Szczątki, zapewne żołnierzy, pozbawione były niemal całkowicie zabytków. Pomiędzy kośćmi widziałem próżnię, co wskazuje, że czas nie pozwolił na wytworzenie wypełniska. Innymi słowy, do zbezczeszczenia zwłok doszło stosunkowo nie dawno. Czy zrobiono to podczas jakiś prac ziemnych? Czy zrobili to pseudo poszukiwacze? Tego nie wiemy – informuje Robert Wit Wyrostkiewicz z „Exploratorzy.pl”. Podobnego zdania są archeolodzy prowadzący prace na warszawskiej Ochocie. – Szczątki rzucone luzem faktycznie zostały na Reducie Ordona odnalezione. W tej chwili kości są już zebrane, uporządkowane i gotowe do przewiezienia do pracowni antropologicznej Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie. Niestety, żadne ze skupisk kości nie nadawało sie do obrysowania. Kości zostały tam wrzucone chaotycznie, przemieszane, zapewne około dziesięciu osobników – mówi Marcin Karczewski, archeolog. – Wydaje się, że miejsce z tymi kośćmi nie zostało utworzone dawniej niż 20 lat temu, ale nie jestem w stanie precyzyjnie stwierdzić, czy szczątki zostały w tak chaotyczny sposób wrzucone na reducie do dołu trzy lata czy kilkanaście lat temu – dodaje.. – Przy znalezisku tzw. luźnych kości rodzi się pytanie, czy to są pozostałości po żołnierzach z znalezionych w wilczych dołach i ograbionych przez tzw. poszukiwaczy skarbów, którzy – jak wszystko na to wskazuje – około 10 lat temu ograbili część reduty; czy jest to pozostałość po jakiś pracach budowlach, a szczątki zostały tam rzucone przez robotników, żeby pozbyć sie problemu? W każdym razie, przy wsypanych intencjonalnie do dołu kościach nie było żadnych zabytków, poza kilkoma rosyjskimi guzikami – stwierdza archeolog Robert Bartoszek. – Guziki odkryte przy tych szczątkach wskazują, że ewentualne ograbienie było aktem przeprowadzonym bez wykrywacza metalu. Jednak reduta nie była „skubana” tak chirurgicznie. Do zabytkowej fosy wjechała cała koparka! Szabrowanie Reduty Ordona to nie przede wszystkim przechadzki w wykrywaczem, który zresztą wariował tu na początku prac, ponieważ niemal cały humus, warstwa wierzchnia, to było gigantyczne śmieciowisko. W fosę wjechał sprzęt ciężki, a łyżka koparki zostawiła ślad w ziemi w fosie. Być może te luźno wrzucone w dół szkielety pochodzą z okresu rabunku fosy – dywaguje Robert Wit Wyrostkiewicz z MSHE.

Ktoś jak gen. Sowiński…?

W trakcie prac archeologicznych natrafiono na szkielet z amputowaną nogą. Antropolog przed przewiezieniem szczątków na szczegółowe badania stwierdził po oględzinach kości, że amputacja nastąpiła wcześniej niż w czasie samej obrony Reduty Ordona. – Przy odkryciu szczątków żołnierza z amputowaną nogą pierwsze skojarzenie dotyczyło gen. Sowińskiego, obrońcy pobliskiej Woli. Jednak to oczywiście nie jest żadne potwierdzenie, że nasz żołnierz to generał. Za to można już wysnuwać przypuszczenia, że był to Polak, obrońca Reduty Ordona, bowiem trudno sobie wyobrazić żołnierza bez nogi w szeregach wojska szturmującego redutę. w tym przypadku jak i we wszystkich innych należy zaczekać przede wszystkim na wyniki badań antropologicznych i genetycznych – wyjaśnia Witold Migal, archeolog z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, kierownik prac archeologicznych na Reducie Ordona. O żołnierzu-kalece opowiadają też inni uczestnicy badań. – Na ciałach poległych tu żołnierzy odkryliśmy także ślady działań chirurgicznych. Odkryliśmy żołnierza z amputowaną nogą. Być może częściowo zaleczoną, ale w tej kwestii musimy poczekać na wyniki badań antropologicznych – dodaje archeolog Michał Paczkowski. Przy szczątkach nie znaleziono pozostałości munduru, co także wskazywać mogłoby, że zmarłym był Polak. – Odzieranie poległych potwierdzają wspomnienia uczestników walk o Warszawę. We wspomnieniach por. Tadeusza Chamskiego z 4 pułku piechoty liniowej jest ciekawa wzmianka na temat postępowania Rosjan po szturmie Reduty Sowińskiego. Po zdobyciu umocnienia odarli oni z mundurów poległych i ciężko rannych żołnierzy polskich i zrzucili ich na stos. Z tego stosu zabitych i konających wyczołgał się nocą z 6/7 września ciężko ranny trębacz 8 pułku piechoty liniowej nazwiskiem Kołacz. Nagi przypełzł do polskich pozycji by powiadomić, że Rosjanie opuścili Redutę, obawiając się nocnego kontrataku Polaków i wycofali się na pozycje wyjściowe. Dlatego podczas eksploracji „wilczych dołów” znajdowane są obecnie kości, przy których nie ma guzików. I prawdopodobnie to są właśnie szczątki obrońców Reduty Ordona – tłumaczy Sławomir Zieliński, historyk ze stowarzyszenia „Exploratorzy.pl”.

Nadzory archeologiczne przegapiły redutę

Część Reduty Ordona i jej przedpola oraz terenów bitwy wchłonęła rozbudowa Alei Jerozolimskich. W pobliżu rozpoczęto także budowę meczetu. Podczas prac budowlanych sprawowany był nadzór archeologiczny. Wówczas jednak nikt nie wspominał o odkryciu zabytków z okresu walk o redutę. Nie natrafiono też na szczątki, pomimo, że prawdopodobnie sieć wilczych dołów została częściowo zabrana przez aleje. – Aleje Jerozolimskie niewątpliwie przecinają teren Reduty Ordona i pas wilczych dołów zapewne ciągnął się w stronę obecnej drogi. Nie mam pewności czy meczet jest na terenie Reduty, ale znajduje się na pewno w bezpośredniej bliskości reduty. Do tej pory uchwyciliśmy pas wilczych dołów z przeciwnej strony niż meczet i to dla mnie jest pas przedpola reduty – mówi Michał Paczkowski, archeolog. – Teren wokół reduty, zwłaszcza od strony meczetu był mocno użytkowany i zmieniany. Nie mówię tu tylko o tzw. poszukiwaczach skarbów, ale także o mieszkańcach Warszawy, którzy zostawili tu po sobie np. różne doły ze śmieciami. Więc tak na prawdę zniszczenia tego terenu były duże i stąd bardzo silne przemieszczania zabytków. Trudno powiedzieć czy nadzór archeologiczny, który przy rozbudowie Alei Jerozolimskich czy budowy meczetu nie odkrył reduty, zabytków z walk powstańczych czy szczątków żołnierzy był prowadzony nieprawidłowo. Nadzór jest zupełnie inną formą prac niż badania archeologiczne, gdzie zakłada się wykopy i pracuje z pełną metodyką badawczą. wierszu Mickiewicza.

Przy nadzorze łatwiej jest po prostu pewne rzeczy przegapić, zwłaszcza, że zabytki są tu często przemieszane ze zwykłymi współczesnymi śmieciami – dodaje Paczkowski. – Być może więcej na temat tych nadzorów archeologicznych mógłby powiedzieć Narodowy Instytut Dziedzictwa czy Stołeczny Konserwator Zabytków – sugeruje archeolog Robert Bartoszek. – Nadzór archeologiczny czy to przy rozbudowie Alei Jerozolimskich czy przy budowie meczetu leży w gestii konserwatora zabytków. Jeżeli np. znaleziono tam szczątki i zabytki i nie zostało to zgłoszone, to zostało popełnione przestępstwo, a jeśli takie zgłoszenia były to zakładam, że zostały prawidłowo przebadane, a całość została zatwierdzona prawidłowo przez konserwatora. Nie mam wiedzy na ten temat – dodaje Marcin Karczewski, archeolog. Wątpliwości co do samych nadzorów wyraża także dr Bartosz Jóźwiak, adiunkt w Zakładzie Archeologii Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego. – Nie znam dokładnie wyników nadzorów prowadzonych w pobliżu Reduty Ordona, ale w zasadzie nadzór, jeśli dotyczy odpowiednio szerokiej płaszczyzny, umożliwiającej ogląd szerszego kontekstu, powinien bez problemu wykazać jakieś ślady po omawianej reducie. Jednak niekiedy wąski przestrzennie zakres odsłanianej powierzchni może utrudniać takie obserwacje. Co oczywiście nie tłumaczy wszystkiego. Z drugiej strony jest to szerszy problem nadzorów archeologicznych ogólnie. Bo z jednej strony dopuszcza się powiedzmy to, bardzo wątpliwe jakościowo ich wykonanie w obszarach cennych kulturowo, a z drugiej na siłę obejmuje nimi inwestycje, w ramach których na pierwszy rzut oka widać, że nie stoją w konflikcie z substancją zabytkową. To w konsekwencji rodzi pewien stan ciągłej gry pomiędzy dobrem inwestora, a dobrem zabytku. A stan taki jest każdorazowo, obustronnie niekorzystny – twierdzi dr Jóźwiak.

Quo vadis Reduto?

Być może niedługo na Reducie Ordona deweloper Tremon, któremu miasto oddało ten teren w dzierżawę, wybuduje tu apartamentowiec. Zresztą to Tremon jest jednym z płatników obecnych prac archeologicznych i chciałby doprowadzić do wyjaśnienia statusu tego miejsca. Tymczasem o wpisanie Reduty Ordona do rejestru cmentarzy wojennych walczy Stowarzyszenie Reduta Ordona, którego członkowie przyczynili się do odkrycia tego obiektu. Trzy miesiące temu członkowie tego stowarzyszenia wysłali pismo z taką sugestią do Stołecznego Konserwatora Zabytków. Do dzisiaj nie otrzymali odpowiedzi. – Co dalej z redutą? Nie wiadomo. Na razie trzeba się cieszyć z tego co mamy. Reduta Ordona obdarowała nas bardzo hojnie i nie chodzi tu tylko o zabytki, ale wiedzę o niej samej i przebiegu walk. Teraz dajmy sobie trochę czasu na opracowanie tego materiału, który tu pozyskaliśmy, a co do dalszych prac, decyzje i tak zapadają na nazwijmy to wyższych szczeblach, a teraz dla nas najważniejsze jest dobre opracowanie tego co mamy, bo wyniki tych badań są fantastyczne – mówi Michał Paczkowski, archeolog. – Prace na Reducie Ordona prawdopodobnie potrwają do końca września 2013 r. Niezależnie od tego, że chcielibyśmy je nadal kontynuować – mówi Robert Wit Wyrostkiewicz z „Exploratorzy.pl”.

To co zrobili archeolodzy z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, współpracujący z nimi badacze oraz pasjonaci, którzy – co warto podkreślić – jako jedyni pracowali niemal codziennie na Reducie Ordona za darmo, w ramach swojej pasji, za satysfakcję, zasługuje na podziw i szacunek. – Reduta była naszym codziennym priorytetem. Teraz będziemy starali się pomagać w identyfikacji zabytków, np. guzików wojskowych, których największą w Polsce i jedną z największych w Europie baz fotograficznych i opisowych zgromadził członek Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl”. Pozostaje też przed nami zadanie godnego upamiętnienia Reduty Ordona przy ul. Na bateryjce na warszawskiej Ochocie – mówi Wyrostkiewicz z MSHE.

Część terenu reduty nadal znajduje się w gestii miasta. Burmistrz Dzielnicy Ochota, Wojciech Komorowski, zapowiedział wysiłki na rzecz upamiętnienia tego ważnego dla Polaków miejsca naszej narodowej martyrologii. Z kolei dr Wojciech Borkowski, zastępca dyrektora PMA zapowiedział, że „Wszystkie rzeczy, które zostały odnalezione na terenie Reduty Ordona zostaną pokazane na wystawie w Państwowym Muzeum Archeologicznym w Warszawie”. Jedno jest pewne. Historia podręcznikowa na temat Reduty Ordona będzie musiała zostać zmodyfikowana o najnowsze ustalenia, których nie przekazały nam pamiętniki i inne materiały źródłowe. Na opracowanie końcowych wniosków badawczych przyjdzie jednak jeszcze poczekać.

Łukasz Sobierajski

Dodaj komentarz

Post Navigation