Eksploracja carskiej studni zakończona! - Mazowieckie Stowarzyszenie Historyczne Exploratorzy.pl

Eksploracja carskiej studni zakończona!

Członkowie Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego „Exploratorzy.pl” oraz Jarosław Jakubowski, Zbigniew Rekuć i inne osoby z Zespołu Badawczego „Fortyfikacje i Podziemia” wyeksplorowali zabytkową studnię znajdującą się w podziemiach Fortu Sokolnickiego na warszawskim Żoliborzu. Inicjatorem przedsięwzięcia był Urząd Dzielnicy Żoliborz, a zgodę na badania wydał Stołeczny Konserwator Zabytków. Podczas eksploracji działaniom uczestników akcji przyglądał się Burmistrz Krzysztof Bugla. Celem poszukiwań było dokonanie pomiarów obiektu oraz wydobycie zabytków z dna tajemniczej studni z połowy XIX w. Studnia znajduje się w Forcie Siergieja, obecnie nazywanym Fortem Sokolnickiego, czyli w jednym z fortów Cytadeli Aleksandrowskiej, stanowiącej trzon Twierdzy Warszawa. A z tą studnią to było tak…

W lutym tego roku pasjonaci historii z MSHE po raz pierwszy przymierzali się do przeszukania carskiej studni w Forcie Sokolnickiego. Wówczas rejestrowali za pomocą specjalistycznej kamery podwodny świat w sercu warszawskiej fortyfikacji obronnej. Część metalowych instalacji hydraulicznych wrzuconych tam po II wojnie światowej została pół roku temu wydobyta dzięki użyciu magnesu neodymowego. Tym razem, 28 września br., eksploracja zaczęła się naprawdę…

Primo securitas!

Najważniejsze jest bezpieczeństwo! W tym przypadku zwłaszcza jednej osoby, chociaż do zaangażowania przy operacji „carska studnia” potrzebnych jest przynajmniej 20 ochotników, aby zapewnić ciągłość prac od wydobycia po przesianie urobku na zewnątrz (pod murami fortu) przy jednoczesnym zabezpieczaniu wypompowywania wody. Frekwencja dopisuje. Pod fort podjeżdżają kolejne samochody pasjonatów historii dotykanej bezpośrednio. Akcja rozpoczyna się po 19.00 od przypomnienia podstawowych zasad bezpieczeństwa. Każdy ruch wokół studni, zapinanie karabińczyków, sposób opuszczania wiader na linie, wydobycia niewymiarowych przedmiotów, zabezpieczenie instalacji elektrycznych, te wszystkie zagadnienia objaśnia Jarek Jakubowski, doświadczony poszukiwacz zajmujący się podziemną architekturą obronną. – Żadnych niepotrzebnych przedmiotów przy studni. Spadający aparat z wysokości 6 metrów, kiedy będę na dole, może mnie nieźle uszkodzić – obrazowo tłumaczy Jarek. W tym czasie pracuje już zainstalowana przez nas pompa, której 50 metrowy wąż pnie się po schodach w górę, przez dziedziniec, mijając bramę główną i zanurzając się w najbliższej studzience kanalizacyjnej. Odpompowanie wody trwa ponad dwie godziny. Woda odpompowywana jest także podczas eksploracji. Po pewnym czasie mamy problem. Nie lichy… Po zejściu pod poziom cembrowiny, zaczynamy pompować zawiesinę popiołu z wodą. Ta ma inną gęstość niż nawet brudna woda oraz drobne kawałki drewna, które dostają się do pompy i czasowo uniemożliwiają dalsze pompowanie wody. Jesteśmy zmuszeni do podłączenia drugiej pompy i pompowania wody kaskadowo oraz do ciągłego przepłukiwania pomp. Akcja z użyciem pomp kończy się sukcesem, chociaż przez chwilę wydawało się, że woda tym razem nas pokona… Zanim jednak wygraliśmy z wodą musieliśmy okiełznać inny żywioł. Powietrze.

Czy jest tam tlen?

Jesteśmy w świecie zupełnie innej eksploracji niż podczas większości naszych inicjatyw. Członkowie stowarzyszenia „Exploratozy.pl” nie używają dzisiaj detektorów metalu, ale nie zapominają – pomimo gorączkowych wizualizacji skarbów z dna studni – o detekcji gazów, które w takich obiektach potrafią być śmiertelne. Przed zejściem na dół naszego kolegi Jarka zbadaliśmy zawartość powietrza używając wielogazowego miernika ochrony osobistej, skalibrowanego na takie gazy jak tlen, metan, siarkowodór, tlenek i dwutlenek węgla. – Tego typu zabezpieczenie pozwala poprzez pompkę elektryczną pobierać dawkę gazów znajdujących się w atmosferze studni i sprawdzić czy można tam spokojnie przebywać – mówi Piotr Pałys z MSH „Exploratorzy.pl”. – Sprawdzimy powietrze teraz i będziemy sprawdzać je w trakcie eksploracji, po zejściu Jarka, aby mieć stały monitoring gazowy – tłumaczy Piotrek odpalając miernik. – Słuchajcie, musimy to dobrze zbadać. Zastosowanie miernika wielogazowego w tego typu obiektach jest konieczne z powodu zagrożeń wynikających na przykład z nagłego spadku poziomu tlenu w atmosferze czy wystąpienia gazów toksycznych lub wybuchowych, które stanowią bezpośrednie niebezpieczeństwo zwłaszcza dla Jarka, który za chwilę zejdzie na dół – dodaje po chwili. Miernik wydawał drażniące ucho dźwięki, jednak po kilku minutach Piotrek oświadcza nam, że jest „Okey”. Można ruszać.

Cała w dół!

Jarek, który wziął na siebie cały ciężar pracy wewnątrz studni, na jej dnie, zniknął w słynnym uniformie gumowym OP-1. Na głowę założył kask z czołówką. Przepasał się fachowo specjalistyczną uprzężą. Nie obyło się bez lin, a zwłaszcza znajomości technik alpinistycznych. Po chwili nasz kaskader zaczął sunąć w dół. Gdy postawił nogi na dnie studni, rozległy się brawa. Jak w samolocie po wylądowaniu…

Ognia!

Zaczęła się monotonna i ciężka praca, która potrwać miała przez najbliższych kilka godzin. Najpierw jednak Jarek usunął luźno zalegające na dnie deski i belki oraz pokaźnych rozmiarów prawdopodobnie wiertło do robienia odwiertów gruntowych. Woda została w tym czasie odpompowana do poziomu końca cembrowiny ceglanej. Nastąpiło powolne wybieranie sztucznego zasypiska studni, przerywane pompowaniem napływającej wody. Rozpoczęło się ładowanie wiader i wyciąganie ich na powierzchnię. Na raz w studni pracowały dwa wiadra. Członkowie „Exploratozy.pl” oraz przybyli w tym czasie ze wsparciem poszukiwacze z forów Detektorysci.pl i Masters Of Szpadels kursowali z wiadrami od studni do kontenera. Tam na dwóch sitach reszta uczestników akcji przeszukiwała szlam i gruz. Żmudna i ciężka praca na sicie trwałą do 1.00 w nocy. Ze studni do kontenera trafiło przynajmniej pół tony urobku zalegającego na dnie studni. Pierwszy cel został więc zrealizowany… Posprzątaliśmy śmieci lub mówiąc fachowo: nawarstwienia współczesne.

Kilka perełek

– Zasypisko składało się głównie z cegieł i resztek elementów drewnianych wymieszanych z popiołem z fortecznej kotłowni. Na początku Jarek zlokalizował sporych rozmiarów kamień polny oraz dwa skamieniałe worki z cementem. Po usunięciu warstw współczesnych pokazały się pierwsze zabytki, a zwłaszcza kilka buteleczek medycznych pochodzących prawdopodobnie z okresu funkcjonowania szpitala powstańczego w Forcie Sokolnickiego w 1944 r. – Wydobyłem również gałkę drewnianą która może być zwieńczeniem regałów magazynowych z czasów funkcjonowania archiwum wojskowego w okresie II RP oraz kilka dużych narzędzi z okresu montażu ujęcia wody – mówi Jarek. W najniższej warstwie Jarek wydobywa resztki porcelanowych izolatorów. Najciekawsze znalezisko czekało na samym końcu. W końcu okazuje się, że na dnie studni Fortu Sokolnickiego spoczywa carskie wiadro w charakterystycznej niebiesko-białej emalii, w którym znajduje się kula armatnia. Piękna, okrągła kula armatnia używana przez artylerię przez setki lat i oczywiście w pierwszych latach funkcjonowania twierdzy. – Po modernizacji artylerii fortecznej, kiedy kule starego typu nie były już potrzebne, nasza kula znalazła inne zastosowanie. Żołnierze wymyślili sobie zapewne, że kula świetnie się sprawdzi jako obciążnik dla wiadra. W ten sposób łatwo nabierali wodę, aż do czasu kiedy całość się urwała i zatonęła – mówi Zbyszek Rekuć. – Niżej była już tylko glina która zacisnęła prześwit studni wokół rury do ujęcia wody – puentuje wydobycie Jarek. W tym czasie na sicie uczestnicy inicjatywy odkrywają w urobku monetę z międzywojnia, kolejne buteleczki na medykamenty prawdopodobnie z czasów szpitala powstańczego, butelkę po winie i kilka póki co niezidentyfikowanych przedmiotów.

Skarb nieruchomy…

– Pracując z archeologami na Reducie Ordona nauczyliśmy się, że skarbem są nie tylko „zabytki ruchome” jak monety, pociski, naczynia… ale także „zabytki nieruchome” jak w tym przypadku sama studnia. I to ona była dla nas skarbem numer jeden – mówi Robert Wit Wyostkiewicz, prezes MSHE. Jak można odkryć na nowo studnię z Fortu Sokolnickiego? – Dzięki zejściu na dno obiektu udało się nam dokonać wielu pomiarów oraz ustalić jak wykonana została studnia. Nasze wnioski badawcze na temat studni zmienią dotychczasową o niej wiedzę – dodaje Wyrostkiewicz. – Kolejne odpompowanie wody odsłoniło brzeg cembrowiny murowanej wraz z niszą, która była widoczna na filmie nakręconym w lutym. W tym miejscu powinna zaczynać się cembrowina drewniana. Zamiast niej były relikty bardzo zbutwiałych rozpadających się desek, za którymi w przedłużeniu cembrowiny znajdowała się glina – mówi Jarek Jakubowski. – Świadczy to o tym, że cembrowina została wykonana z materiałów, które nie oparły się zębowi czasu – dodaje. Kolejne pompowania oraz wybieranie zasypiska ukazują lejowaty kształt studni o glinianych ścianach pozbawiony cembrowiny. Wnioskujemy więc, że po zniszczeniu na wskutek upływu czasu dolnej drewnianej części cembrowiny nastąpił zacisk światła studni na wskutek działania nacisku górotworu. Możemy dzisiaj powiedzieć, że studnia w Forcie Sokolnickiego jest płytsza niż ta w Forcie Legionów. Może poziom wód gruntowych był na Żoliborzu na wyższym poziomie, niż na skarpie Nowego Miasta (Fort Legionów)? Nasza studnia ma około 5 metrów cembrowiny ceglanej, a dalej powinna być cembrowina drewniana, ale jej nie ma. Może zgniła, może została wyjęta? Tego nie wiemy. – Otwory techniczne w cembrowinie ceglanej, są zbliżone do tych, które znajdują się w studni Fortu Legionów. Średnica studni też jest zbliżona do standardu szerokości studzien fortecznych – podsumowuje Zbyszek Rekuć.

Koniec badań?

– Podejmując się dalszej eksploracji należy wziąć pod uwagę możliwość zawalenia się studni. Po dalszej eksploracji, która jest jak najbardziej możliwa, należy wypełnić niezwłocznie studnię piaskiem do wysokości cembrowiny murowanej – stwierdza Jarek Jakubowski. – Po analizie zebranego materiału badawczego przekażemy swoje ustalenia Urzędowi Dzielnicy Żoliborz i Stołecznemu Konserwatorowi Zabytków. Być może uwzględnimy tam sugestię o zasadności dalszej eksploracji studni w Forcie Siergieja Sokolnickiego – mówi z kolei Adrian Kłos z „Exploratorzy.pl”.

***

Fort Sokolnickiego, który w okresie zaboru rosyjskiego nosił nazwę Fortu Siergieja był jednym z sześciu dzieł, jakimi w połowie XIX wieku uzupełniono lewobrzeżną część Cytadeli Aleksandrowskiej w Warszawie. Fort wzniesiono w latach 1849-1851 oraz rozbudowano w latach 1864-1874. W czasie Powstania Warszawskiego znajdował się w nim szpital. Studnia jest najstarszym elementem fortu. Najprawdopodobniej kopanie jej rozpoczęto w 1849 r.

Redakcja „Exploratorzy.pl”

Galeria zdjęć:

Dodaj komentarz

Post Navigation